Zimowe wejście na Mnicha by Alpin-Sklep Team

2017-02-01
Zimowe wejście na Mnicha by Alpin-Sklep Team

Mnich21 stycznia po godzinach pracy (oczywiście jak przystało na rzetelnych pracowników) udaliśmy się na pociąg mający przetransportować nas do Krakowa, skąd dalej udaliśmy się do Zakopanego. Ze stolicy Polskich Tatr kierujemy się do Palenicy Białczańskiej dzięki koledze Łukasza – który zaoferował się nas tam podwieźć (Eryk wielkie dzięki!).

Na miejscu jesteśmy około godziny 21 – jest ciemno i bardzo zimno – dostosowujemy nasz ubiór do warunków, by po kilku minutach zwarci i gotowi wyruszyć w stronę Morskiego Oka. Po 2 godzinach docieramy do Schroniska, gdzie na szybko spożywamy ciepły posiłek i ogrzewamy się ciepłą herbatką (oczywiście bez prądu!), po czym udajemy się na bardzo krótki 3-godzinny sen.

MnichW środku nocy rozpoczynamy naszą wyprawę w kierunku ściany Mnicha. Nie jest łatwo – z każdym krokiem zapadamy się coraz bardziej w warstwę kilkudziesięciocentymetrowego śniegu – ale dla nas nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego po niedługim czasie zbliżyliśmy się do rozejścia szlaków ku Wrotom Chałubińskiego i Szpiglasową Przełęcz. Tu pod skałą utworzyliśmy kolejny obóz i z podziwem patrzyliśmy na pierwszych turystów oświetlających sobie czołówkami drogę na Rysy.

MnichNastępnym naszym celem było utworzenie obozu pod start drogi „Zacięcie Robakiewicza”. Tam pod ścianą mogliśmy zachwycać się pierwszymi promieniami wschodzącego właśnie słońca – co zdołaliśmy uchwycić na zdjęciach, po czym mogliśmy przystąpić do „ceremonii szpejenia się”.

Około godziny 7 rozpoczęliśmy wspinaczkę. Droga uchodzi za łatwą (III w skali UIAA) jednak na początku przysparzała nam trochę problemów ze względu na zalegające masy śniegu, w których co jakiś czas zakopywaliśmy się po pas.

Droga była lekko mixtowa – pomieszanie skał, śniegu, lodu i trawy – i składała się łącznie z 3 wyciągów. Całą drogę prowadził Łukasz, ja (Kamil) z Maćkiem szliśmy w stronę wierzchołka po wyznaczonej wcześniej linii . Po pokonaniu drogi i dotarciu na szczyt, mogliśmy podziwiać widoki rozciągające się na całą Dolinę Rybiego Potoku wraz z Morskim Okiem, Czarnym Stawem pod Rysami a także okazałą ścianę Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego. Po wykonaniu obowiązkowych zdjęć zaczęliśmy przygotowania do zjazdu. Przeklarowanie liny, podpięcie do przyrządu, odpięcie auto i … Łukasz już w drodze na dół :D

Mnich

Po usłyszeniu komunikatu „lina wolna” zjazd rozpoczyna Kamil, upewniamy się czy wszystko jest dobrze podpięte i jaaaaazda. Teraz pora na Maćka, przepięcie, ostatnie spojrzenie w dół i już wszyscy jesteśmy w komplecie. Na dół pod ścianę wróciliśmy „Drogą przez Płytę”, po czym spakowaliśmy się i ruszyliśmy w stronę Palenicy Białczańskiej, aby busem powrócić do Zakopanego. Niestety wszystko w pośpiechu by nie spóźnić się na autobus do Krakowa, skąd mieliśmy wracać już do Warszawy pociągiem.

Był to nasz pierwszy team’owy wspin, ale zapewniamy że nie ostatni! Już planujemy następny, a co to będzie dowiecie się już wkrótce. Serdecznie zachęcamy do śledzenia i kibicowania naszym poczynaniom. Kamil, Maciek i Łukasz – Alpin Sklep Team

Mnich

Poniżej przedstawiamy film dokumentujący wejście:

Pokaż więcej wpisów z Luty 2017
Polecane
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixel